sobota, 25 stycznia 2014

Imagin z Louisem cz. II

 A więc nie będę ukrywać ta nagła przyjaźń z Lou bardzo mnie zdziwiła. Mam tylko nadzieję, że to nie jest kolejny podstęp.

 Mija już 3 miesiąc mojej przyjaźni z nim. I jak na razie wszystko jest dobrze. O dziwo moi rodzice zaakceptowali go. Pomimo jego licznych tatuaży.
Dziś jest jest piątek i wieczorem Loui i jego przyjaciele robią imprezę. Oczywiście ja też jestem zaproszona.

 Z chęcią wstałam, szybko się ubrałam , zjadłam śniadanie i ruszyłam do szkoły. Po drodze spotykałam się z Louisem. Który mieszka blisko mnie.
- Hej - uśmiechnęłam się gdy go tylko zobaczyłam
- Hej - przytulił mnie mocno.
- Idziemy ?
- Jasne. I jak będziesz dziś na imprezie ?
- No pewnie, jak by mogło mnie nie być, hmm.. ?
- Yhmm.. Nie wiem, wiesz wolę się upewnić.- uśmiechnęłam się do niego
- No dobrze, a potem idę do ciebie tak ? W sensie następnego dnia mieliśmy robić jakiś projekt, więc w sumie jak się ogarniemy czyli około 17 się za to zabierzemy - zaśmiałam się
- Tak, tak idziesz do mnie. No zrobimy go , w końcu jutro musimy go zacząć bo potem się i tak nie wyrobimy.
- Najwyżej dokończę go sama
- Nie! Nie będę cię wykorzystywał. Zrobimy go razem.
- Ale tu nikt nie mówi, że będziesz mnie wykorzystywał
- Jasmin nie ma żadnego ale. Robimy razem i koniec kropka.

Dotarliśmy do szkoły wyjątkowo szybko. Odłożyliśmy kurtki do szatni i poszliśmy pod salę. Oczywiście nie obyło się bez spojrzeń zazdrosnych dziewczyn które od czasu kiedy zaczęłam się z Nim zadawać patrzyły na mnie jak by chciały mnie zabić. To było dziwne, jak by chciały to by same mogły do niego podejść i zagadać normalnie a nie jakoś tak dziwnie, że on potem ma z tego straszny polew.
Gdy byliśmy pod salą okazało się, że nie ma naszej nauczycielki od matematyki i mamy godzinę wolną. Postanowiliśmy razem z przyjaciółmi pójść na nasze wspólne miejsce do przesiadywania. Ruszyliśmy w kierunku naszej sali artystycznej. Pani pozwalała nam tam przesiadywać przerwy. Ja tam malowałam i rozmawiałam a reszcie nie przeszkadzały inne laski które się na nas gapiły jak na zwierzęta w zoo.
Zabrałam się za malowanie. Malowałam zakochaną parę na moście przy zachodzie słońca, dziś robiłam dokończenia.
Nagle poczułam jak ktoś mnie przytula od tyłu. Nie robiłam sobie z tego nic, Louis zawsze tak robił jak chciał się przytulić a chciał też widzieć co maluję. Zaczął delikatnie całować mnie po szyi. Na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Odłożyłam pędzel i odwróciłam się przodem do niego
- Louis ...
- Przepraszam nie mogłem się powstrzymać. Wiem jesteśmy przyjaciółmi
- Nic się przecież nie stało - uśmiechnęłam się do niego i odłożyłam obraz do wyschnięcia. Usiadłam na schodkach które i wyciągnęłam książkę, żeby powtórzyć najważniejsze rzeczy na kartkówkę.
Chłopacy zaczęli się jak zawsze wydurniać. Oczywiście po krótkiej powtórce dołączyłam do nas. Zaczęliśmy robić sobie jakieś śmieszne zdjęcia. Było bardzo zabawnie. Na prawdę bardzo ich ostatnio polubiłam. Gdy zadzwonił dzwonek wyszliśmy z sali i udaliśmy się pod sale gdzie miała odbyć się kolejna lekcja.
- Jasmin mogę z tobą usiąść ? - spytał chłopak z którym bardzo rzadko rozmawiałam. Pewnie chciał żebym mu pomogła. Nic z tego, obiecałam już Louisowi że usiądziemy razem i, że będę mogła mu pomóc. Ale z nim to co innego, bo wiem, że mnie nie wykorzystuje.
- Sory, ale obiecałam już Louisowi
- Ymm... No okej... A czy.... Czy chciałabyś.... Pójść ze mną.. Po szkole do... Kawiarni ?
- Sorki kolego ale ta pani ma już inne plany na dzisiejsze popołudnie- wtrącił się mój przyjaciel.
- Louis ale impreza jest wieczorem
- No to co. Ale po szkole Będziemy zajęci. Mam już plany - uśmiechnął się
- No to może innym razem co ? - spytałam chłopaka
- Pewnie- uśmiechnął się do mnie i odszedł do swojej grupki przyjaciół
- Louis co będziemy robić ? - spytałam ciekawa
- Nic
- Co ? To czemu z nim nie mogłam pójść..
- Jasmin no...
- No co ? Nie będziesz mi mówił z kim mam się spotykać - powiedziałam już ostrzejszym tonem i odeszłam od niego aby kucnąć przy drzwiach do sali.
Nie wiedziałam o co mu chodzi. Przecież my się tylko przyjaźnimy. Nie będzie mi mówił z kim mam rozmawiać a z kim nie.
Po chwili zadzwonił dzwonek na lekcje. Weszliśmy do sali. Standardowo usiadłam z tyłu. Kiedy przechodził Jarry ( chłopak który chciał ze mną usiąść ), odsunęłam krzesło
- Jarry usiądź - powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
- A czy..
- Nie, możesz usiąść
- Dzięki - uśmiechnął się pogodnie
- Ej. co ty .. ? Przecież ja miałem usiąść z tb. - podszedł do ławki Lou
- Tak, ale postanowiłam usiąść z Jarrym. Tam z przodu masz wolne miejsce - powiedziałam i wyciągnęłam z torby piórnik.
 Po kartkówce na której pomogłam mojemu nowemu znajomemu zaczęła się normalna lekcja.
Dzień minął szybko. Cały dzień rozmawiałam z Jarrym. Chciałam zrobić na złość Louisowi, ale nie tylko. Chciałam poznać lepiej chłopaka.
Gdy wychodziliśmy z budynku podbiegł do mnie Jarry
- Jasmin to co może jednak skusisz się na tą kawiarnie ? - powiedział już odważniej
- Przykro mi, nie mogę. Ale obiecuję, że następnym razem pójdziemy - uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek na pożegnanie - Papa - odwróciłam się i ruszyłam w stronę domu.
  Oczywiście w domu rodziców nie było. Napisałam im kartkę na blacie w kuchni, że idę dziś na imprezę i że wrócę dopiero jutro wieczorem, bo będziemy jeszcze robić projekt z Lousiem.
Poszłam na górę, poszłam wziąć szybki prysznic, przebrałam się w ciuchy uszykowane na dzisiejszy wieczór. Pomalowałam się mocniej niż zwykle. Spojrzałam na zegarek i była idealna godzina do wyjścia. Ubrałam płaszczyk i ruszyłam ku domu Louisa z którego mieliśmy udać się na impreze do Chada.
Zapukałam w drzwi domu Louisa
- Jasmin, jak dobrze, że jesteś. Myślałem że nie pójdziesz
- Przecież Ci nic takiego nie powiedziałam- uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam w policzek
- Przepraszam Cię za tamto
- W porządku już jest dobrze. Idziemy ?
- Jasne.
Wsiedliśmy do jego auta i ruszyliśmy. Po jakiś 10 min. byliśmy na miejscu.

- No wreszcie jesteście - przywitał nas Chad otwierając drzwi.
- Wielkie wejście jak zawsze - zaśmiał się Louis
Weszliśmy do  środka. Było czuć dym papierosów i zapach alkoholu. Zdjęłam kurtkę i odwiesiłam na jakiś wieszak
- Wooow... Wyglądasz... Cudnie - powiedział Loui
- Dziękuje - uśmiechnęłam się do niego.
Weszliśmy w głąb domu. Było tam pełno ludzi z petem, piwem w ręku.
- Przynieść Ci piwko ? - spytał Chad
- Poproszę


Impreza rozkręcała się szybko. Tańczyłam co chwile z kimś innym. Każdy był już pijany( tak nawet ja, taka grzeczna dziewczynka ;p)
Kiedy dokończyłam mojego drinka podszedł do mnie Louis. W sumie jeszcze tylko z nim nie tańczyłam.
- Mogę prosić księżniczkę do tańca ? - zapytał się z bananem na twarzy
- Oczywiście mój książę - podałam mu rękę i weszliśmy na "parkiet" 

Położyłam ręce na jego karku a on swoje na moich biodrach.Bujaliśmy się w rytm muzyki. Patrzyliśmy sobie w oczy. Czułam się jakbym była tylko ja i on. Dopiero teraz zauważyłam jakie ma cudowne oczy. Zbliżaliśmy swoje twarze powoli, aż złączyły się w głębokim i namiętnym pocałunku. Chłopak wziął mnie na ręce i przez tłum osób przecisnął się na górę. Weszliśmy do jakiegoś pokoju, cały czas się całując. To było niesamowite. Położył mnie na łóżku. Całował mnie po szyi, po chwili zjeżdżał coraz niżej. Zaczęliśmy zrzucać z siebie ubrania.


                                       *RANO*

   Obudziły mnie promienie słoneczne. Otwarłam oczy i zobaczyłam mnie Louisa całkiem nagich i ciuchy rozrzucone po całym pokoju.
Głowa bolała mnie strasznie.
- Dzień dobry księżniczko - usłyszałam zachrypnięty głos Louisa.
- Hej - spojrzałam na niego.- Lou czy my ...?
- Hm... No najwyraźniej tak .. - uśmiechnął się zadziornie.
- Lou... 

- Jasmin ... Ja cie kocham- Powiedział i pocałował mnie.
Zaskoczyło mnie to bardzo. Ja nie wiem co do niego czuję, czy jest coś więcej.
- Louis ja nie... ja nie wiem czy ... Czy to się uda.
- Proszę spróbujmy- spojrzał mi prosto w oczy.
- Dobrze - uśmiechnęłam się i pocałowałam go delikatnie, za to on zamienił ten pocałunek w pełen namiętności i miłości. 





Hej. Mam nadzieje, że podoba wam się tan imagin z Lou :)
    Proszę piszcie komentarze. Bardzo mi na tym zależy.
         
                                                                               Kika <3 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz